Dziś poruszę bardzo ważny dla mnie temat a mianowicie temat fotelików samochodowych. Byłam w ciężkim szoku gdy na jednej z grup na FB matki przekrzykiwały się zachwytami nad fotelami za 100 czy 150zl.
Powiedzcie mi ludzie jak można z własnej nieprzymuszonej woli wsadzić swoje własne najukochańsze dziecko do styropianu powleczonego materiałem i liczyć że wypadku nie będzie?!
Ja do takiego fotela nie wsadziła bym nawet własnego psa.
Padały różne argumenty, min. to że w fotelu za 100zl dziecko tez długo pojeździ. Długo? Obawiam się że do pierwszego wypadku bo potem może już nie pojechać nigdzie.
Gdyby nie było mnie stać na kupno lepszego fotela (nie mówię tu że dobre foteliki to te za 1000zł) odkładała bym na niego nawet kilka miesięcy. Poza tym my za pieniądze uzbierane z chrzcin fotelik kupiliśmy.
Mówi się że tanie fotele mają atest. Muszą mieć bo inaczej nie były by dopuszczone do sprzedaży. Ale co to za atest?? To śmiech na sali.
W sumie nawet najlepszy fotel nie spełni swojego zadania jeśli dziecko nie będzie w nim dobrze przypięte. A prawie 90% rodziców źle przypina dzieciaki w fotelach tłumacząc się że przecież dzieciaka nie uduszą. Zasada jest prosta. Jeśli możemy uszczypnąć pas 2 palcami jest on za słabo ściśnięty. Im mocniej kochasz swoje dziecko tym mocniej ściskaj pasy. Uwierzcie dziecku wcale nie będzie niewygodnie.
Jestem w szoku że zamiast na życie i bezpieczeństwo własnych dzieci ludzie patrzą jak tu przyoszczędzić. Dziecko nie umrze bez kolejnego body, pięknego pajaca czy cudownej sukienki. Umrze za to w złym styropianowym fotelu.
Jeśli nie mamy pieniędzy kupmy fotel używany ale TYLKO z pewnego źródła. Bo kupując od pani X czy pana Y nie mamy pewności że nie brał udziału w żadnej kolizji.
Aha była bym zapomniała. Jest takie coś jak data użyteczności foteli (nie wszyscy o tym wiedzą) na naklejce na fotelu. Poczytajmy.
czwartek, 16 stycznia 2014
sobota, 11 stycznia 2014
Wspominki
Postanowiłam powspominać... tak jakoś naszła mnie taka ochota. Więc zacznijmy od początku bo tak będzie najlepiej. Dosyć długo staraliśmy się z P o dziecko. Kiedy w końcu dowiedziałam się ze jestem w ciąży ucieszyłam się (na szczęście nie okazało się że jestem bezpłodna). Całą ciążę zniosłam cudownie (pomijając pierwsze 3 miesiące w cudownych objęciach muszli sedesowej oraz potworną zgagę). W końcu nadszedł ten dzień... godzina 0. Po 18 godzinach (tak tak dobrze czytacie) bóli z piekła rodem przyszła na świat tak długo wyczekiwana i upragniona S. Była taka mała słodka i piękna a ja co? Zamiast cieszyć się wyłam. Ryczałam non stop i z byle powodu chyba przez pierwsze 2 miesiące. Teraz myślę ze to chyba hormony we mnie buzowały. Ktoś może pomyśleć że się nie cieszyłam. Cieszyłam się jak cholera ale tak samo się bałam. Bałam się ze nie dam sobie rady. Że nie podołam. W gazetach i książkach pisze się o cudownych i pachnących bobaskach. W tv oglądamy uśmiechnięte umalowane i wypoczęte mamy wiecznie zadowolonych dzieci. Rzeczywistość jest z goła inna. Ja np. do tej pory czasem nie mam kiedy zjeść śniadania. Czy macierzyństwo jest złe? Tego nie można powiedzieć. Bo mimo całego niewyspania zmęczenia kolek kupek zębów itd. Jest też mass radości. Są cudowne uśmiechy, najgorętsze przytulaski, najsłodsze buziaki i dużo by tu jeszcze wymieniać. I to dla tego wszystkiego warto być rodzicem. Wychowanie małego człowieka to nie wątpliwie ciężka praca ale warta tej miłości którą widzimy w oczach naszych dzieci :)
czwartek, 9 stycznia 2014
Noc...
Jest dokładnie 3:45 a ja co robię? A ja spadam z łóżka. Obok P i S się rozpychają strasznie. Na dodatek P chrapie. Cudownie po prostu. Ząbkowania S ciąg dalszy. Po 4 wstaniu do niej wzięłam ją do nas do łóżka. Nie chce mi się wstawać. Ale juz i spać tez mi się odechciało... cudowne uroki macierzyństwa ja wam mówię. Wszędzie te uroki. Już rzygam nimi. I znów S wstała...
wtorek, 7 stycznia 2014
:)
My już po pierwszym spacerku :)
Na dworze mokro oj mokro... dobrze że nie pada.
kurtka Wójcik
legginsy Wójcik
trampki Next
torebka 5 10 15
czapka i szalik Pepco
piątek, 3 stycznia 2014
wtorek, 31 grudnia 2013
Podsumowanie roku 2013
Podsumowanie roku 2013 w zdjęciach. Rok pełen szczęścia i niech tak zostanie na kolejny i jeszcze kolejny:)
Życzymy wam wszystkim spokojnego nowego roku, dużo siły, zdrowia i szczęścia!!
Spacer i zęby
Mamy już praktycznie styczeń i co?? i pogoda jak na wiosnę. Nie to żeby mi to nie pasowało. O nie. Ale z 2 strony im później ta zima przyjdzie tym dłużej z nami zostanie. Poza tym S dostała na roczek cudne sanki które teraz stoją na klatce i zbierają kurz.
Co u nas?? oczywiście znów zęby. Wyszły dwa a kolejne dwa są w drodze... Jakiś kosmos. Stan uzębienia na dzień dzisiejszy wynosi 10 sztuk. Nie spie przez nie już 4 noce z rzędu. Ciekawe ile jeszcze dam rade... Coraz więcej zębów znaczy tylko tyle że trzeba odwiedzić dentystę. Już nawet mam poleconego dobrego. Będzie trzeba potwornicką zapisać choć nie wiem jakim cudem pan doktor zajrzy jej do paszczy.
Do ortopedy też juz ją umówiłam. Jak mus to mu.
Zdjęcia z ostatniego spaceru :)
Miłego dnia :)
M & S
Co u nas?? oczywiście znów zęby. Wyszły dwa a kolejne dwa są w drodze... Jakiś kosmos. Stan uzębienia na dzień dzisiejszy wynosi 10 sztuk. Nie spie przez nie już 4 noce z rzędu. Ciekawe ile jeszcze dam rade... Coraz więcej zębów znaczy tylko tyle że trzeba odwiedzić dentystę. Już nawet mam poleconego dobrego. Będzie trzeba potwornicką zapisać choć nie wiem jakim cudem pan doktor zajrzy jej do paszczy.
Do ortopedy też juz ją umówiłam. Jak mus to mu.
Zdjęcia z ostatniego spaceru :)
Miłego dnia :)
M & S
Subskrybuj:
Posty (Atom)


